Z rybołowem sytuacja była o tyle dziwna, że był w miejscu, w którym się go nie spodziewałam. Wybrałam się w łąki gdzie fotografuje sarny. Łąki oddalone są od wybrzeża dobre 15 km. Szłam z nosem przy ziemi gapiąc się w trawy, bo przed sobą miałam dwa koźlaki. Nagle coś zerwało się ze słupa stojącego na wprost i nawet na to nie spojrzałam, ale po chwili wzrok sam mi poleciał i myślę, co to u licha. Wielkie i szare. Pomyślałam czapla, ale potem mignął mi pasek na oku charakterystyczny tylko dla jednego gatunku. Leciał wprost na mnie, ale ja zrobiłam wtedy zbyt mocny zwrot i ptak odbił w prawo odlatując w siną dal. Dużo o wiele lepszych klatek poszło do kosza, szkoda, ale nic to. Ciągle jest, o co walczyć. Mogłam oglądać je w tamtym roku i zobaczyłam w tym. Mam nadzieję, że z roku na rok będzie tylko lepiej.
Na pewno jest to ten z ptaków, którego widok zapiera dech w piersiach.
16.
