

Himalaje
#81
Napisano 23 listopada 2011 - 23:08

#82
Napisano 23 listopada 2011 - 23:39


#83
Napisano 24 listopada 2011 - 07:58
#84
Napisano 25 listopada 2011 - 10:58
Panowie, dzięki za dobre słowo

Yarekmi, kondycyjnie spokojnie da radę, nasz wiek około 40 - tki to największa wydolność organizmu do długotrwałego wysiłku...himalaiści często największe sukcesy osiągają między 35 - 50 lat
Marp10, myślę, że szybko mogłoby Ci się znudzić, mając w przyszłości nadzieję na inne widoki parę dni wyżej

Wschód słońca z moreny lodowca Khumbu:
52
53
54
55
56
Pozdrawiam
Krzysiek
#85
Napisano 26 listopada 2011 - 09:31
Słów brak 53 i 55 niesamowicie piękne
#86
Napisano 26 listopada 2011 - 11:01
August, dzięki, miło że warto było szwendać się tam po nocy

Ciekawostka, na zdjęciach poniżej widać tak zwany jet stream, czyli prąd strumieniowy wykorzystywany przez ptaki ( na przykład gęsi tybetańskie wędrujące nad Himalajami ) oraz pilotów samolotów na długodystansowych przelotach ( wieje z prędkością ponad 200 km/h , na grani w takich warunkach człowiek fizycznie nie jest w stanie ustać na nogach, znane są przypadki dosłownego "zdmuchnięcia" wspinacza z grani w przepaść )
57. Jet stream nad Everestem
58. Jet stream nad Ama Dablam
Pozdrawiam
Krzysiek
#87
Napisano 26 listopada 2011 - 23:25

#88
Napisano 01 grudnia 2011 - 13:27
#89
Napisano 01 grudnia 2011 - 18:10
#90
Napisano 09 grudnia 2011 - 15:11
Roby, Monastor, Pinezka, dziękuję za odwiedziny w wątku i miłe komentarze

Himalaje są piękne ale też groźne.
Ściany tych gór są niestety niemymi świadkami wielu tragedii, które nie ominęły również Polaków.
Południowa ściana Lhotse ( 8501 m ) jest potężną 3,5 kilometrową formacją. Jest jednym z największych wyzwań himalaizmu, dlatego wytyczenie przez nią drogi stało się celem wielu wypraw. Jesienią 1989 roku pod ścianą pojawili się Jerzy Kukuczka i Ryszard Pawłowski. 23 października obaj wspinacze założyli obóz szturmowy na wysokości 7900 metrów. Następnego dnia rozpoczęli atak, prowadził Jerzy Kukuczka w pewnym momencie znalazł się poza zasięgiem wzroku partnera. Polski himalaista zbliżał się do końca ostatniej skalnej bariery, kiedy nastąpił wypadek. Do dziś nie wiadomo, co się stało, kamień ? Poślizgnięcie ? Utrata chwytu ? Lot doprowadził do zaerwania się liny, której drugi koniec został w ręku Ryszarda Pawłowskiego. Kukuczka odbył ponad 3 kilometrowy lot do podstawy ściany ginąc na miejscu. Pawłowski omal nie podzielił jego losu resztką sił schodząc samotnie do bazy. Tak zakończył życie wybitny himalaista, człowiek, który jako drugi na świecie zdobył Koronę Himalajów.
Na zdjęciu południowa ściana Lhotse, na której zginął Jerzy Kukuczka
59
Na wiosnę 1989 roku na Everest pojechała polska wyprawa, której celem było zdobycie zachodniej grani góry tzw. drogą jugosłowiańską lub kuluarem Hornbeina. Droga miała jedną wadę, mianowicie prosto z bazy na lodowcu Khumbu trzeba było wejść na przełęcz północną przez szesciotysięczny Khumbutse. Unikało się w ten sposób lawin spadających z przełęczy, wadą jednak było 300 metrowe podejście z przełęczy na Khumbutse dające się we znaki zmęczonym po zdobyciu szczytu himalaistom. Pod koniec maja na zachodniej grani udało się założyć obóz V, z którego wychodziły decydujące ataki na Everest. 24 maja dwóch Polaków Eugeniusz Chrobak i Andrzej Marciniak osiagnęli sukces zdobywając wierzchołek. W zejściu 26 maja spotkali się na przełęczy z kolejną dwójką schodzącą ze szczytu oraz z podchodzącym z bazy na pomoc jeszcze jednym zespołem. W ten sposób na przełęczy północnej znalazło się sześciu himalaistów. 27 maja przyniósł załamanie pogody i potężne opady śniegu, mimo to wspinacze rozpoczęli zejście. W tym celu trzeba było podejść owe nieszczęsne 300 metrów na grań Khumbutse. Około 50 metrów pod granią wydarzyła się tragedia, na wszystkich spadła potężna lawina, która zatrzymała się dopiero na przełęczy. Zginęło pięciu wybitnych polskich himalaistów : Eugeniusz Chrobak, Zygmunt Heinrich, Mirosław Dąsal, Mirosław Gardzielewski oraz Wacław Otręba. Cudem przeżył Andrzej Marciniak, który wycofał się do namiotu. Jego sytuacja stała się beznadziejna, został sam, z atakującą go ślepotą śnieżną, bez jedzenia i sprzętu, całkowicie odcięty od bazy. Walka o życie trwała pięć dni, w tym czasie Artur Hajzer w Kathmandu organizował ratunkową wyprawę od strony Tybetu. Jakimś cudem udało sie przekonać do akcji Chińczyków i szóstego dnia Andrzej Marciniak został uratowany przez kolegów.
Na zdjęciu przełęcz północna ( Lho La - 6028 m ) , z lewej strony widać niepozorne podejście na grań Khumbutse, pod którą wydarzyła sie tragedia...pomoc dla Andrzeja Marciniaka przyszła od strony Tybetu.
60
Jeszcze kilka widoków z krainy skały i lodu z okolic Mount Everestu:
61. Widok z Kala Pattar
62. Wierzchołek Everestu
63. Po wschodzie słońca
64. Baza pod Everestem na skraju lodowca Khumbu
65. Nuptse
66. Wierzchołek Everestu
Pozdrawiam
Krzysiek
#91
Napisano 09 grudnia 2011 - 21:56
Odeszło 5 wspaniałych i doświadczonych wspinaczy. Kilka miesięcy potem "poleciał" jeszcze Kukuczka i zrobiła się ogromna wyrwa.
Jakby tak popatrzeć, to niewielu naszym "największym" udało się przetrwać - Wielicki, Pustelnik, Kurtyka, Cichy, jeszcze kilku. Nie wiem, czy któraś nacja poniosła aż tak duże straty w stosunku do liczby wspinaczy... Wiele było tego przyczyn.
Najlepiej ujął to Aleksander Lwow w swojej książce "Zwyciężyć - znaczy PRZEŻYĆ".
Mimo to ludzie nadal idą w góry i... nadal giną. Ale nie przestaną, póki góry są.
Krzychu piękne zdjęcia, jak masz jeszcze to dawaj, może jeszcze jakieś ciekawostki nam się nasuną...
#92
(Jakub Szymkowiak)
Napisano 09 grudnia 2011 - 22:08
jakubszymkowiak.wordpress.com
Nikon D200 + Nikon D7200 + Nikkor 18-105 mm + Tamron 24-70 mm + Tamron 150-600 mm
#93
Napisano 09 grudnia 2011 - 22:20
Osobiście poleciłbym "Komin pokutników" Długosza, "Zbiór opowiadań" Żuławskiego.
Świetnie czyta się relacje Marka Malatyńskiego (został na wiecznej warcie na Masherbrumie) o zdobyciu Kangbachena i Kangczendzongi.
Mam w swojej górskiej biblioteczce kilkadziesiąt pozycji i większość jest równie dobra.
I też większość czytałem po kilka razy.
#94
(Jakub Szymkowiak)
Napisano 09 grudnia 2011 - 22:26



jakubszymkowiak.wordpress.com
Nikon D200 + Nikon D7200 + Nikkor 18-105 mm + Tamron 24-70 mm + Tamron 150-600 mm
#95
Napisano 11 grudnia 2011 - 20:59
Najlepiej podsumują to najbardziej idealne życzenia dla alpinisty: "tyle zejść ile wejść"Nie wiem, czy któraś nacja poniosła aż tak duże straty w stosunku do liczby wspinaczy... Wiele było tego przyczyn.
Najlepiej ujął to Aleksander Lwow w swojej książce "Zwyciężyć - znaczy PRZEŻYĆ".
August, Saint, dzięki za zainteresowanie...oj na temat górskich lektur to mógłbym osobny wątek założyć...mam w swojej biblioteczce chyba wszystko, co zostało wydane w Polsce od kilkudziesięciu lat
Tymczasem z doliny Khumbu przez przełęcz Cho La ( 5420 m. ) zapraszam do doliny Gokyo pod południową ścianę kolejnego ośmiotysięcznika Cho Oyu ( 8201 m )
Jest to dosyć niebezpieczne przejście, zwłaszcza po świeżych opadach śniegu. Katastrofalny był w jej historii 1995 rok. 8 listopada na trasie przez Cho La zginęło w lawinie ponad 40 (!) osób, uczestników, Szerpów i tragarzy z japońskiej wyprawy trekingowej. Przełęcz cały czas zbiera swoje żniwo, o czym świadczą na przykład takie ogłoszenia wywieszane w Namche Bazar :
67
Człowiek ma jednak to do siebie, że zawsze pcha się w takie miejsca :
68. Poranek w letniej siedzibie pasterzy jaków Dzongla Kharka, w tle Cholatse ( 6440 m )

69. Ruszamy w stronę Cho La

70. Północna ściana Cholatse

71. Początek podejścia pod przełęcz Cho La

72. Jeszcze spojrzenie do tyłu na Cholatse

73. Odpoczynek i czas na zdjęcia

74. Z tyłu wyłania się Ama Dablam

75. Coraz więcej śniegu...

76. Przekroczyliśmy 5000 m

77. Robi się coraz bardziej stromo

78. Z tyłu coraz większe zachmurzenie

79. Podeszliśmy na próg lodowca, który znajduje się na przełęczy

80. Szlak prowadzi szczeliną brzeżną lodowca

81. Lodowiec i kawał skały zabrany przez lód, miał wielkość 2 - piętrowej kamienicy

82. Morena czołowa lodowca, niebezpieczne miejsce...

83. Pięknie i groźnie to wyglądało

84. Końcowe prawie płaskie podejście pod przełęcz

85. Ostatnie metry przed Cho La

86. I nagroda, nawet nie wiecie, jak fajnie było spotkać tam żywe stworzenie:)

87. Jak ten ptaszek przeżył w takim świecie ?

88. Chorągiewki modlitewne na przełęczy Cho La ( 5420 m ) Teraz już tylko w dół, choć
cały czas trzeba bardzo uważać, tym razem na fruwające kamienie wytapiane z lodu

Jak Was nie zanudziłem to następnym razem zapraszam na lodowiec Ngozumpma i pod Cho Oyu
Pozdrawiam
Krzysiek
#96
(Piotr Bednarek)
Napisano 11 grudnia 2011 - 21:06


#97
Napisano 11 grudnia 2011 - 22:59

Teraz na dół poprosimy...
#98
Napisano 12 grudnia 2011 - 12:33
#99
(Michał Vogelgesang)
Napisano 12 grudnia 2011 - 21:35



Sprzęt: NIKON D300; 18-70DX; Tamron 150-600; SIGMA 50/2.8 MACRO, SIGMA 10-20, AF-S 300/4 1.4 1.7
Moja wizytówka
#100
Napisano 13 grudnia 2011 - 08:43
X-T3, X-T20, X-M1, K-5 IIS, S5 PRO i pleśniaków garść, szklarni nie ogarniam
Podobne tematy
Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
---|---|---|---|
Himalaje na Bemowie - piknik rodzinny |
|
![]()
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych