Skoro się wydało to wypadałoby powiedzieć dlaczego…
Dlaczego chciałem zmienić Pentaxa po blisko 14 latach użytkowania, nie będę się rozpisywał, powiem tylko tyle że chciałem mieć wreszcie dobrze wyposażoną i ergonomiczną puszkę z funkcjonalnym wysokim ISO (ponad 800) i szybkim AF oraz system, w którym znajdę trochę więcej szkieł do wyboru, nie tylko doskonałe i kompletnie nieprzydatne w fotografii przyrody limitedy. Od mojego K20D ergonomii mogłyby się uczyć wszystkie modele Canona i Nikona (myślcie co chcecie, ale w tej kwestii Pentax naprawdę jest świetny) ale szumy na ISO 800 załatwiły niejedno moje zdjęcie (zwłaszcza makro) a jeżdżący od bandy do bandy AF spłoszył całe mnóstwo moich obiektów.
Tak czy siak – chciałem zmian, a że dostałem „zielone światło” w domu (pod warunkiem sprzedania zapasów) więc postanowiłem poszukać nowych wyznań.
Odnośnie wyprzedaży – napiszę że sprzedałem praktycznie wszystko – została mi jedynie Sigma 180/3.5 Maco i pierścienie pośrednie ale liczę że i je sprzedam) i uzyskałem całkiem znośne ceny, tak że na zakupy dysponowałem kwotą około 11 000 złotych.
To wydaje się dużo, ale okazało się, że niekoniecznie i w efekcie obecnie jestem bez Flasha, całą resztę tego co miałem w bagnecie K praktycznie sobie odtworzyłem.
Teraz trochę o priorytetach. Fotografuję niezbyt dużo – czas mnie mocno ogranicza w tej kwestii. Głównie krajobraz i makro, ale i pierzaste czasem też. Chciałem też koniecznie porządny obiektyw „podstawowy” o szerokim zakresie do zastosowań codziennych, tak by nie musieć co chwila przepinać szkieł. Przez lata używania Sigmy 17-70 bardzo się przyzwyczaiłem do jej praktycznej funkcjonalności i chciałem mieć coś podobnego, lub nawet o większym zakresie. Założyłem też sobie, że kupię szkła systemowe – odpuściłem jedynie w Makro bo chciałem coś dłuższego i na systemowe 180/200 nie byłoby mnie stać.
Biorąc pod uwagę dostępne szkła od razu zwróciłem uwagę na Nikona – kit 16-85VR ma doskonały zakres a i opinie też nienajgorsze. Wolałem coś szerszego na krótszym końcu, bo wiedziałem, że na typowy szeroki kąt (10 – 12mm) po prostu na razie mi nie wystarczy kasy.
Canon w tej kwestii dawał dwa szkła do wyboru – 17-85VR i 15-85VR. Optycznie obydwa nie gorsze od szkła Nikona. Niestety zakup 17-85VR oznaczałby że miałbym trochę gorzej na szerszym kącie jak w Pentaxie – Canon ma w swoich body cropa x1,6 i zamiast 25,5mm miałbym 27,2 (po przeliczeniu na 35mm). Niby niedużo ale jednak różnica jest.
A jak porównać z Nikonem to nawet gorzej, bo 16mm po cropie dało mi 24mm.
Canonowskie 15-85 na szerszym końcu też daje 24mm - tylko że to szkło jest cholerycznie drogie, w dodatku w połączeniu z matrycami 50D i 7D zwyczajnie nie daje rady optycznie (tak przynajmniej piszą w necie i prasie).
Oczywiście że brałem pod uwagę, że Canon może dać mi fantastyczne optycznie i mechanicznie eLki – 17-40 albo 24-105. Potestowałem je troszkę i napiszę że byłem pod ogromnym wrażeniem – ich jakość i szybkość działania jest rewelacyjna. Ale….ale 17-40 jest całkowicie niepraktyczny jako podstawowe szkło – ani to szerokie ani długie.
24-105 to szkło super i gdybym kupował (i miał kasę) pełną klatkę to bym bardzo chciał je mieć. Ale do APSC taki sam problem – na dłuższym końcu ok., ale 38mm na początku?
No i w dodatku 24-105 to bardzo drogie szkiełko.
W „kitach” punkt dla Nikona, który dawał mi jeszcze szansę na 18-105, ale odrzuciłem go ze względu na te 18mm na początku i jednak dużo gorszą jakość.
Teraz drugie szkło… po doświadczeniach z S120-400mm doszedłem do wniosku, że taki zakres wcale mi potrzebny nie jest, bo nawet mając 400mm nie zrobię ot tak sobie dobrych zdjęć ptaszkom, a do innych zastosowań takie szkło nie zawsze się nadaje.
W dodatku jest ciężkie i ciemne, więc stwierdziłem że muszę kupić coś bardziej mi przydatnego.
Przyznam że jednak popatrzyłem sobie na dostępne 400mm w Canonie i Nikonie i gdyby to był mój priorytet to zapewne miałbym teraz Canona – jego 100-400L jest cudowne i dla mnie bije na głowę Nikonowskie 80-400.
Ale jak napisałem, wcale tych 400mm nie potrzebowałem.
Przez chwilę patrzyłem na podstawowe zoomy 70-300 (IS VR) bo to co pokazują choćby Damian2000, Maciejowy albo Pol mając takie szkła spokojnie dawało szansę na powalczenie z „pierzastymi” do których przyznam wciąż mnie trochę ciągnie. Tutaj obydwaj konkurenci dawali to samo i wielkiej przewagi ani Canon ani Nikon nie zyskali.
Rozważałem też szkła 70-200 – zakres zupełnie wystarczający do moich fotografii.
Tutaj jednak szukałem czegoś jaśniejszego – te f/4.0 to było minimalne minimum. Oczywiście Canon z eLką 70-200/4.0 USM wysunął się na prowadzenie – stosunek jakości do ceny dla tego szkła jest nie do pobicia.
Ale przejrzałem sobie Alledrogo i okazało się że w dobrej cenie można dostać Nikonowskiego 80-200/2.8 ED. Jasne – to stara konstrukcja, bez HSM i VR, ale optycznie doskonała no i światełko jednak 2.8 – a to oznacza możliwość poszalenia także i w portrecie rodzinnym a i do przyrody bardzo się przyda.
No i to zadecydowało – znalazłem gościa z Nikonem, który akurat przeskoczył na pełną klatkę i dołożył sobie do niej 70-200/2.8VR i pozbywał się szkieł i za niezłą cenę dostałem komplet 16-85VR + 80-200/2.8 ED z filtrami UV w cenie i do tego extra telekonwerter x2 Kenko. Do tego dorzuciłem Sigmę 180/3.5 Macro – taką jak miałem w Pentaxie, tyle że nie mam teraz stabilizacji, ale za to dostałem silniczek HSM.
Za komplet szkieł zapłaciłem w sumie trochę ponad 6000.
Teraz trochę o wyborze korpusu - najpierw o Canonie.
Po pierwsze pomyślałem o 50D, bo jego cena jest obecnie bardzo atrakcyjna. Wybrałem się na „macanko” i poczytałem sporo lekturek – także tych obcojęzycznych.
Wiem, że wyjdę na onanistę sprzętowego, ale opinie na temat tego Canona wcale nie są jednoznaczne, mało tego znaczna większość testujących twierdzi, że pod względem jakości zdjęć jest gorszy od 40D i jedyne uzasadnienie do zakupu to lepszy LCD i możliwość regulacji FF/BF z body. W dodatku ta ogromna (ilością pikseli) matryca stawiająca bardzo wysokie wymagania wobec optyki, wręcz nakazywała zakup szkieł klasy L.
W sumie miałbym więc body niewiele – o ile w ogóle – lepsze od mojego K20D.
A ja jednak chciałem ciut więcej.
Przeniosłem więc punkt ciężkości na 7D. Opinie rewelacyjne, AF podobno marzenie nic tylko kupować… Tylko z jakimi szkłami? Matryca 7D jest jeszcze większa i z tego co podają testujący w tej chwili nie ma szkła, które pozwoli ją odpowiednio wykorzystać.
Czyli trzeba znowu eLki.
Podliczyłem i szybko się okazało że mnie na 7D po prostu i zwyczajnie nie stać!!!
Jak pisałem, chciałem mieć zestaw szkieł nie gorszy od tego co uzbierałem w Pentaxie a tu mi wyszło że będzie gorzej.
W dodatku po kilku wizytach w sklepach i próbnych strzelaniach nijak nie byłem w stanie się przekonać do ergonomii Canona. Możliwe że jest przemyślana i po jakimś czasie bym ją opanował, ale na starcie zupełnie nie byłem w stanie się z nią „pogodzić”.
Poszedłem więc do Nikona. D90 szybko sobie odpuściłem – nie to ze coś do niej mam, ale i tu podobnie jak w przypadku C50D chciałem mieć coś lepszego od K20D, a D90 mi tego nie dawało. Pozostał więc na placu boju D300/D300S.
Tutaj bardzo pomógł w decyzji nasz ostatni plener w Roztoce, gdzie pogadałem sobie z Michalvem

i postrzelałem z jego D300.
Ergonomia bardzo podobna do Pentaxa – 2 pokrętła, wszystkie najistotniejsze dla mnie parametry (pomiar światła i punkty AF) pod ręką, autofokus super. Aparat od razu mi „leżał” dobrze w ręku, wiedziałem że przejście z Pentaxa będzie łatwiejsze.
Pozostało jeszcze tylko zadecydować czy dopłacić do tego „eS”. Tutaj decyzja zależała częściowo od stanu kasy, ale też i od tego czy znajdę nowe D300 i czy chcę czy nie mieć możliwość kręcenia filmików.
Po zakupie szkieł – jak to opisałem wyżej – wyszło mi że pozostało mi do wydania około 5000 złotych. A że dodatkowo stwierdziłem, że skoro mogę mieć kręcenie filmów w aparacie to czemu nie i że nie ma dostępnych nowych D300 to wybór mógł być tylko jeden.
I w ten sposób zasiliłem grono Nikoniarzy na Fotoprzyrodzie.
Czy na pewno zrobiłem dobrze – nigdy tego nie będę na 100% pewny, wiem jednak po pierwszych zabawach z Nikonem, że…. dużo nauki przede mną i że nadal jestem w stanie schrzanić każde ujęcie i sprzęt nie ma z tym kompletnie nic wspólnego

.
Wybaczcie ten pzrydługawy wywód, ale może i ktoś jeszcze stanie przed podobnym dylematem i z powyższego coś znajdzie dla siebie.
Wszystkim którzy mi doradzali bardzo dziękuję