Kiedyś nie miałam oporów, ale teraz zwyczajnie zaczęłam się martwić. O siebie, jak o siebie, ale o sprzęt, którego raczej nie mam szans nabyć w razie czego na nowo (chociaż nie jest jakiś nadzwyczajny). Niestety, strach jakiś pozostał po całym zajściu.

Inną sprawą jest, że mój wzrok dyskwalifikuje mnie jako kierowcę = jeśli jadę sama to targam się publicznym transportem.

W okolicach Wrocławia bardzo ciężko znaleźć odludne miejsca, nawet mój ulubiony PK Bystrzycy Kłodzkiej, zaczyna być tłumnie nawiedzany przez ludzi uciekających z miasta. Szczerze zazdroszczę mieszkania w innej części kraju.
Nie, nie musi być to kobieta koniecznie.

Może jednak jest hmm bezpiecznej - cóż trzech znajomych (a znamy się od dziecka) jakoś się wykruszyło. Dwóch się ożeniło i żony nie bardzo mają ochotę ich puszczać w plener

, a same focić nie chcą, trzeci kumpel robi "kotlety" i wycofał się całkowicie z fotografii przyrodniczej. I jakoś tak ostałam się sama

A czy musi być fotografująca? Pewnie nie, pytanie tylko czy się jej nie znudzi?
pozdrawiam