Wczoraj wieczorem 2h siedziałem na łace, niestety bezskutecznie.
Rano budzik zadzwonił o 5:30 - nie wstałem. Leżalem do 6 zastanwiając sie czy iść, czy nie

W końcu za potrzeba poszedłem do łazienki. Zrobiłem co trzeba, otworzyłem okno i momentalnie byłem ubrany

Pogoda świetna! Wiatr, niebo bezchmurne, gwiazdziste.
Po 10 minutach czekałem juz w aucie na dostateczne przejasnienie sie.
Na uprawe zachodziłem ze łzami w oczach

(z powodu wiatru oczywiście;>) Pusto, wiec jedziemy na łake. Zaparkowałem, wysiadłem z auta i słysze jakiś głos. Rozejrzałem sie, a tu jakis grzybiarz chodzi po lesie, rozmawiając przez telefon....
Pojechałem na inną łake. Zachodząc na nią znowu minałęm sie z dwoma grzybiarzami na rowerach.... ale łaka rozległa wiec, wiatr też dobry, wiec chyba za bardzo nie nabroili

Próbowałem podejść lisa, polującego na jakies myszki, ale cwaniak gdzies mi zniknał z oczu. Tutaj moje meindle przeszły próbe wody

Rowy melioracyjne pełne, łaka cała podmokła. Buty zdały test celująco
Wróciłęm do auta i jade na jeszcze inną łąke, gdzie mogłem sie spodziewać znajomych dziczków, i gdzie wczoraj spotkałem byka. Dzisiaj niestety nie było mi dane zobaczyć jakies poważne zwierzaki, ale wracając do samochodu spotkałem sympatycznego rudzika

36 Władca lasu