
WildRoses bardzo urokliwą masz scenę.
kurdeniewiemco, ledwo parę łbów rybich wyrzucił a już się mu z całego kraju zleciały ....

Miło jest przeczytać, że nie tylko u mnie pogoda pod psem( nie obrażając psów oczywiście).
Z tej racji postanowiłem sobie w końcu BUDĘ zmajstrować, na nieużytku po bagnistym laskiem. miejsce niezbyt ciekawe, ale cóż robić jak inaczej się nie dało to lepszy rydz jak nic. w międzyczasie wyskoczyłem zobaczyć co tam u moich futrzaków ale spotkałem tylko znajomego młodzika; podejść nie chciał a mi nie chciało się mokrej trawy brzuchem prasować tym bardziej że na jakość w ciemnościach egipskich i tak nie było co liczyć.
94.

wróciłem więc do pracy licząc, że w deszczu nikt nie będzie przeszkadzał, ale oto zjawił się sąsiad, dwie krowy wysokomleczne swe prowadził i oczywiście nie omieszkał złożyć wizyty. popatrzył całkowicie bez zrozumienia i poszedł myśląc o mnie :"noooo... ni mo już wcale rozumu w tem łebie. gupi jak dzieciuk! chyciół by sie jaki roboty uczciwy a nie ino te gupoty. wobiół bedzie te szkodniki pierojskie, cikawe ino po kiego ... gupiok i tylo...".( bo sąsiad uważa, że wszystko a świecie oprócz niego i jego zwierząt hodowlanych to niszczyciele i szkodniki i wybić paskudztwo trzeba) i poszedł a ja sobie pomyślałem , że i on nie mądrzejszy, bo w taki deszcz okrutny prowadzi te krowy w pole jakby mu było wiązki siana szkoda.
do wieczora zrobiłem konstrukcję, nieprzemakalny( mam nadzieję) dach i ściany. na to wszystko mam zamiar narzucić wyschłe chwasty wyrzucone przez jakiegoś rolnika ze swojego zagonu i będzie chyba gotowe, a jak będzie to pokaże... może jutro, albo w weekend z okazji 11 listopada.