Jak postanowiłem,wstałem o 5 i ok 5.30 byłem w budzie.Zanim po ciemku porozkładałem się z gratami było przed 6,spokojnie usiadłem w krzesełku i czekałem na świt.Jako że była to pierwsza zasiadka i nęciłem dopiero od kilku dni nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego.Kilkanaście minut po 6 kiedy nastała szarówka spojrzałem przez wizjer aby ustawić obiektyw na patol, ponieważ w ciemnościach nie mogłem go zlokalizować.Wtedy dostrzegłem że siedzi na nim coś małego czarnego ,chyba kos.Niestety czas 1/4 i w dodatku dostrzegł moje ruchy,odfrunął.Myślę nie jest źle,czas gra na moją korzyść.Po chwili jest już całkiem widno i czasy stają się przyzwoite,ale nic się nie dzieje.Dookoła słychać śpiewy,ale nic nie siada przy karmie


587

Sarna by mmlolek, on Flickr
Kuka się i po chwili idzie w moją stronę zaciekawiona powbijanymi patykami.
588

Sarna by mmlolek, on Flickr
Po chwili jest już tak blisko że ledwo mieszczę ją w kadr
589

Sarna by mmlolek, on Flickr
Okazuje się że dalej po lewej stoi druga,chyba mama tej małej.Spokojnie wcina trawkę i patrzy jak młode skrada się w moim kierunku.
590

Sarna by mmlolek, on Flickr
Po chwili spokojnie odchodzą dalej i spotykam je w drodze powrotnej na polance obok.
Zasiadka udana na 50%,dzięki sarniukom,inaczej wrócił bym do domu z pustą kartą.Siedziałem do 10 i nic już się nie wydarzyło,ptaki chyba jeszcze mają dość pożywienia.Poczekamy do pierwszych przymrozków,może zaczną się zlatywać.
Pozdrawiam.